wymarzony biznes Ojciec-Syn

Jimmy i Eddie Russell łączą się przy bourbonie od ponad 30 lat-i to nie tylko dlatego, że lubią pić whisky. Russellowie to jedyny w branży Mistrz destylacji ojciec-syn, odpowiedzialny za wytwarzanie bourbona Wild Turkey i jego wielu wariantów-w tym tytułowego 10-letniego bourbona Russell ’ s Reserve. Jimmy, który w wieku 80 lat jest najstarszym mistrzem destylacji w branży, wziął Eddiego pod swoje skrzydła w 1981 roku. Od tego czasu baronowie Burbonów zamienili Dzikiego indyka w światowy fenomen. Dujour rozmawiał z Russellami o tym, czego nauczyli się od siebie nawzajem.

co sprawiło, że zdecydowaliście się na wspólny biznes?

Eddie Russell: dorastając, nigdy nie myślałem, że chcę pracować w Wild Turkey. Mieszkam w naprawdę małym mieście i chciałem dostać się do większego miasta. Ale poszedłem do pracy na lato podczas studiów i czułem się jak w domu. To było 34 lata temu. Dorastając, nie zdawałem sobie z tego sprawy, ale kiedy zacząłem tam pracować, wiedziałem, że tam chcę być.

Jimmy i Eddie

Jimmy i Eddie Russell

jak wiele się zmieniło na przestrzeni lat?

ER: kiedy zaczynałem w 1981 roku, Jimmy nie podróżował i ludzie nie patrzyli na nas tak bardzo. Byliśmy tylko ludźmi robiącymi whiskey. Potem Jimmy stał się jednym z pierwszych mistrzów, którzy wyszli publicznie, uścisnęli ludziom dłonie i prowadzili seminaria. Stał się jedną z gwiazd rocka w naszej branży.

jaka jest twoja etyka pracy?

Jimmy Russell: Chyba jestem jednym z tych pracoholików. Eddie powiedziałby ci to samo. Jestem tu od sześciu do siedmiu dni w tygodniu. Lubię tu być, żeby sprawdzić destylację i w ogóle. Kiedy zaczynałem, tak robiłaś wszystko. Byłeś tu codziennie. Dla mnie jest tak samo dzisiaj.

jakie rady dałbyś osobom wchodzącym w interesy z rodziną?

JR: nigdy nie powinieneś zmuszać swoich dzieci do niczego. To oni muszą zdecydować, w co chcą się zaangażować. Jeśli zmusisz swoje dzieci do czegoś, a im się to nie spodoba, to utrudni to wszystkim.

ER: nie jest łatwo pracować dla rodziny. Jimmy jest uważany za głównego człowieka bourbona-nie jest łatwo pójść w te ślady. Nie zgadzamy się na wszystko każdego dnia ani na każdy projekt. Ale jeśli chodzi o to, robimy wszystko, aby przynosić korzyści naszej marce, ponieważ to jest to, co kochamy robić. Czasami się nie zgadzamy, ale on przebija mnie 61 lat w tym biznesie.

JR: Nie cały czas!

Jimmy i Eddie Russell

Jimmy i Eddie Russell

czego nauczyliście się o sobie nawzajem pracując razem?

ER: ten Jimmy jest bardzo twardy. Nie był zbyt rozmowny w dzieciństwie. Ale kiedy pierwszy raz poszedłem z nim na imprezę marketingową, opowiadał historie i śmiał się z ludzi. To była jego inna strona. Jeśli kiedykolwiek zobaczysz go publicznie na seminarium, to będzie niesamowite. Myślę, że poznawanie jego różnych stron było całkiem miłe.

JR: kiedy Eddie ci coś mówi, to prawda. Jeśli mu się nie spodoba, powie Ci! Często podróżujemy razem. Fajnie jest być w trasie, rozmawiać z ludźmi i słuchać, co mają do powiedzenia. To jedna z rzeczy, które bardzo lubię w pracy razem.

czy możecie opisać, co sprawia, że praca ze sobą jest tak wyjątkowa?

ER: kiedy zaczynałem w biznesie, naprawdę musiałem zobaczyć, co przemysł o nim myśli. Widziałem, jak dużo miał wiedzy. Prawdopodobnie zna się na chemii tak samo jak chemik. Cały czas mówię ludziom, że nie przeczytał tego z książek ani nie poszedł na studia, żeby się tego nauczyć. Nauczył się tego, chodząc codziennie do pracy. I to było całkiem fajne uczenie się od kogoś, kto jest uważany za szczyt jego zawodu.

JR: jednym z najbardziej dumnych momentów w moim życiu było wejście Eddiego do Bourbon Hall of Fame. Inni ludzie w branży nominują Cię do tego, a Eddie został wybrany kilka lat temu. Jesteś taka dumna, gdy widzisz swojego członka rodziny, a zwłaszcza syna, który idzie w twoje ślady. Wykonuje świetną robotę.

Tagi:

  • Kariera i Praca,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.